Wisport Yeti Military IRR

0

wisport_yetithumbWrocławska firma Wisport istnieje od 1984 roku i od początku specjalizowała się w produkcji różnego typu plecaków, w tym dedykowanych dla wojska czy military-survivalu. Oprócz podstawowej kolekcji zasobników, w ofercie firmy znajdują się również liczne akcesoria, jak na przykład ochraniacze Yeti Military, czyli popularne „stuptuty”.

Yeti Military to zmilitaryzowana odmiana górskich stuptutów Wisport Yeti – konstrukcja pozostała niezmieniona, różnicą jest odpowiednia kolorystyka i materiały, które muszą spełniać inne wymagania niż sprzęt outdoorowy. Podstawowym zadaniem tego typu ochraniaczy jest zapobieganie dostawaniu się kamieni, piasku, błota, śniegu czy też wody od góry do wnętrza buta – powszechnie wiadomo, że nawet do najlepszych butów wszelki syf czy woda dostaną się najłatwiej górą. Dodatkowo będą chronić dół nogawki spodni przed zabrudzeniem, a jeśli wykonane są z odpowiednich materiałów, także przed uszkodzeniem spodni czy nawet poranieniem goleni, np. rakami czy ostrymi kamieniami.

Konstrukcja ochraniaczy jest generalnie bardzo prosta – opiera się na połączonych ze sobą dwóch częściach – górnej oraz dolnej. Górna, o długości około 26 cm zakrywa goleń, natomiast nieco szersza dolna obejmuje but. Stuptuty Yeti mocuje się do obuwia, przekładając wszyty w dolnej części płaski hak przez sznurowadła, a następnie zapina się długim spiralnym zamkiem błyskawicznym, działającym z góry na dół, znajdującym się w przedniej części ochraniacza – rozwiązanie takie jest dużo łatwiejsze w stosowaniu niż zapięcie z tyłu lub z boku, może jednak powodować przepuszczanie wody w tym miejscu. Zamek na całej długości kryty jest, szeroką, patką zapinaną rzepem oraz pojedynczym zatrzaskiem znajdującym się w dole ochraniacza. W szczycie stuptuta znajduje się elastyczny ściągacz w postaci okrągłej gumy z regulatorem zaciskowym, pozwalający na dokładne dopasowanie ochraniacza do nogi. Od wewnętrznej strony Yeti naszyte zostały dwie taśmy gumowe. Pierwsza, wszyta na wysokości łączenia się górnej oraz dolnej części, odpowiada za dopasowanie na wysokości kostki. Dolna, z cienkimi paskami szorstkiej gumy, ma zapobiegać przesuwaniu się ochraniacza na bucie oraz przedostawaniu się piachu, śniegu czy wody pod stuptut od dołu. Bardzo dobre dopasowanie poprawia również cienka linka kevlarowa w otulinie, przechodząca przez dwa nitowane oczka w dole ochraniacza – przekłada się ją pod butem, co poprawia dopasowanie i zapobiega przesuwaniu.

Yeti Military zostały wykonane z lekkiej i odpornej na uszkodzenia Cordury 500D (560dtex) dodatkowo powlekanej od wewnętrznej strony warstwą poliuretanu, zwiększającą ich wodoodporność. Cordura jest również wykończona apreturą obniżającą jej sygnaturę w promieniowaniu bliskiej podczerwieni (IRR) – ochraniacze nie będą „świecić” podczas obserwacji w urządzeniach noktowizyjnych. Widoczne na zdjęciach ochraniacze są w szarozielonym kolorze NATO Green, zbliżonym nieco do amerykańskiego Ranger Green, ale producent oferuje je również w innej kolorystyce. Stuptuty Wisportu dostępne są w trzech rozmiarach, różniących się długością – M, L oraz XL. Testowane przez nas egzemplarze w rozmiarze L mają długość 40 cm i noszone były z butami w rozmiarze EUR45/US11/UK10.

###

Mr. S. (ten drugi): Miałem okazję testować ochraniacze Wisport Yeti Military podczas zimowego wyjazdu w Karkonosze, gdzie sprawdziły się rewelacyjnie – są nie do zniszczenia. Zastąpiły, wcześniej przeze mnie używane, stuptuty armii austriackiej, które nie były tak solidne, jak wyglądały. Zamek wszyty w przedniej części jest znacznie wygodniejszym rozwiązaniem, niż mocowany z tyłu, choć jest swoistym kompromisem – zwiększa się szansa na przeniknięcie wody przez zamek, szczególnie podczas chodzenia w głębokim śniegu, jednak zaletą płynącą z takiego “patentu” jest możliwość łatwiejszego ich zakładania lub zdejmowania, zwłaszcza w warunkach niskich temperatur czy silnego wiatru. Zamek jest chroniony szeroką patką, co redukuje zagrożenie przemoknięcia, jednak mógłby być wszyty odwrotnie, tzn. zapinać się z dołu do góry, ponieważ w trakcie poruszania się but pracuje i zamek zaczyna się lekko rozsuwać. Yeti dobrze przylegają do butów i nic nie przedostaje się do ich wnętrza – czasem, jeśli mamy niewyregulowaną górę, śnieg może się jednak dostać pod materiał ochraniacza. Kolejnym dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie linki w dolnej części, przepuszczonej przez dwa nitowane otwory – często stosowane w produktach innych firm płaskie taśmy, mogą w trudnych warunkach pękać a ich wymiana nie będzie w terenie możliwa. Linka jest o wiele bardziej niezawodna, a w razie awarii można poprzez oczka przepleść zwykły sznurek albo linkę spadochronową. Warto również, aby w wojskowym wariancie ochraniaczy, producent nie zapomniał o dwóch metalowych elementach – napie oraz części mocującej haka, które znajdują się na zewnątrz ochraniacza i, choć lakierowane są na czarno. Sugeruję, aby po prostu przykryć je warstwą materiału z patki chroniącej zamek, a użytkownikom – zaklejenie ich taśmą.