Mundur Polowy wz. 2010: 123UL/123UP/123UT/123SP

0

25 kwietnia 2012 roku, Minister Obrony Narodowej podpisał rozporządzenie w sprawie należności mundurowych dla żołnierzy Wojska Polskiego. Wydarzenie to kończy wieloletnią epopeję związaną z nowymi wzorami umundurowania.

Od pierwszych eksperymentów pod tytułem wzór 2008, aż do do aktualnego wzoru 2010 droga była długa i wyboista, ale w końcu polscy żołnierze otrzymują mundur, który spełnia wymogi nowoczesnego pola bitwy. Nie jest idealny, ale w stosunku do poprzedników jest milowym krokiem.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra, nowe umundurowanie zostaje wprowadzone w aż czterech wariantach, które zastąpią dotychczas wykorzystywane mundury 127A/MON (całoroczny), 124Z/MON (letni) i 124PI/MON (pustynny).

  • Mundur polowy wzór 2010 – 123UP/MON
  • Mundur polowy letni wzór 2010 – 123UL/MON
  • Mundur polowy tropikalny w kamuflażu pustynnym wzór 2010 – 123UT/MON
  • Mundur polowy specjalny wzór 2010 – 123SP/MON

Na zdjęciach widoczny jest mundur polowy letni 123UL/MON. W tekście zamiennie będzie używane określenie wz. 2010 lub 123/MON (bez wskazania odmiany, gdyż jedyną różnicą jest materiał lub kolorystyka).

MATERIAŁ

Nowe mundury dostarczane będą wojsku w trzech wersjach materiałowych: wykonanej z tkaniny US-21 (ripstop, 83% bawełna 17% poliester o gramaturze 190 g/m²- 123UL/MON i 123UT/MON), US-22/1 (twill, 50% bawełna 50% poliester o gramaturze 255 g/m²- 123UP/MON) oraz USP-1/1 (trudnopalna, wykonana z 50% Kermelu i 50% wiskozy o gramaturze g/m² – 123SP/MON). W umundurowaniu trudnopalnym, do szycia zastosowano aramidowe nici.

Niepotrzebnie tworzy się wersję „całoroczną” i letni. W niskich temperaturach inny splot i gramatura materiału dają niewiele – żołnierze i tak będą musieli stosować różnego rodzaju ocieplacze czy też ubrania ochronne (co de facto wyklucza noszenie pod nimi munduru polowego, o ile membranowe ubranie ochronne ma działać). Zdecydowanie lepszym krokiem byłoby pozostanie przy wersji munduru polowego z lekkiej tkaniny o splocie ripstop i bojowego, wykonanego z tkaniny trudnopalnej. Skład mieszanki, krytykowany przez niektórych ekspertów wypowiadających się dla mediów codziennych, nie jest zły – różnica między nylonem, a poliestrem sprowadza się do ceny i wytrzymałości (nylon jest droższy i bardziej wytrzymały), ale, o ile zastosowano materiały dobrej jakości, praktycznie nie ma znaczenia dla komfortu noszenia w wysokich temperaturach. Ogromne znaczenie dla niego ma natomiast sposób barwienia tkaniny – niektóre metody barwienia powodują, że materiał zaczyna przypominać w dotyku dyktę, a w „paroprzepuszczalności” – papę.

BLUZA

Bluza munduru 123/MON ma prosty krój, zbliżony do bluzy amerykańskiego ACU. Pozbawiono dolnych kieszeni, co ułatwia noszenie jej wpuszczonej w spodnie, wyposażono ją też w kołnierz ze stójką, który można nosić wyłożony lub postawiony, „skrzela” na plecach przy wszyciu rękawa, zwiększające zakres ruchu ramion, ma dwie kieszenie na piersiach (ustawione pod kątem dla łatwiejszego sięgania do ich wnętrza), dwie na ramionach oraz jedną na długopisy, umieszczoną na lewym przedramieniu. Mankiety rękawów ściągane są patką z rzepem. Kieszenie piersiowe w mundurze polskim są pojemniejsze (mają konstrukcję miechową na zewnętrznej oraz dolnej krawędzi) i są łatwiejsze do otwierania, za sprawą dzielonego rzepa pod klapką, niż w ACU. Kąt ustawienia ułatwia wkładanie do ich wnętrza dłoni, ale w amerykańskim mundurze jest to jeszcze łatwiejsze, choć kosztem funkcjonalności samej kieszeni. Dodatkowo w polskim mundurze, wewnątrz kieszeni, przyszyto pętle z taśmy, do których można mocować linkę zapobiegającą zgubieniu takich przedmiotów, jak np. busola. Pomiędzy kieszeniami umieszczono miejsce na stopień – „pagon” na wsuwkę z oznaczeniem stopnia. Nad prawą kieszenią umieszczono odcinek taśmy rzep do przypięcia nazwiska użytkownika. Bluza munduru 123/MON zapinana jest na cztery guziki kryte patką oraz na rzep, który zapina się w przypadku postawienia kołnierza. Guziki „w polu” łatwiej naprawić i są tańsze, niż dobry zamek błyskawiczny.

Kołnierz ze stójką w mundurze wz. 2010 jest za wysoki i po postawieniu powoduje uwieranie i dyskomfort. Kieszenie na ramionach to zdecydowany atut polskiego munduru – dostęp do nich odbywa się poprzez zamek błyskawiczny wszyty pionowo w przedniej krawędzi. W tylną krawędź wszyto również uchwyty na światła chemiczne, podobne jak w mundurach jednostek podległych Dowództwu Wojsk Specjalnych oraz BOR. Na kieszeni naramiennej naszyto duży fragment rzepa na naszywkę jednostki. Ostatnia z kieszeni bluzy, umieszczona na lewym przedramieniu, przeznaczona jest do przenoszenia długopisów lub świateł chemicznych, z dwiema przegrodami (duża i o połowę mniejsza), ale sama kieszeń zamykana jest sporych rozmiarów klapką z rzepem.

W rękawach się kieszenie na wkłady ochraniające łokcie – z dość grubej, nieźle amortyzującej pianki o zamkniętych komórkach (rzecz jasna – nie zastąpi to zewnętrznych nakolanników czy nałokietników, ale na strzelnicy powinno zdać egzamin). Pod pachami, przy wszyciu rękawów, wykonano otworki, które mają poprawiać wentylację – podobne były w mundurze wz. 93. Czy to działa? Nawet jeśli tak, to w sposób dla nas nieodczuwalny. Aby działało naprawdę, należałoby pod pachami wstawić fragment siatki, a nie sześć otworków.

SPODNIE

Krój spodni wz. 2010 jest dość prosty, choć brakuje klina w kroku, zwiększającego zakres ruchów nóg. W stosunku do wcześniejszych wersji testowych munduru drastycznie zredukowano liczbę kieszeni – są tylko cztery (biodrowe i udowe). Zrezygnowano z kieszeni na pośladkach, jako rzadko używanych. Być może, ale jest grupa ludzi, w tym i my, która tych kieszeni używa i ich brak będzie im przeszkadzał. Po prostu lepiej mieć i nie użyć, niż nie mieć i żałować, że się nie ma. Zdecydowanym błędem była natomiast rezygnacja z kieszeni na łydkach – w niektórych sytuacjach żołnierz w kamizelce zintegrowanej, siedzący w transporterze ma do dyspozycji jedynie cztery kieszenie – dwie na ramionach i dwie na łydkach. Owszem, nie nosi się tam dużych i ciężkich przedmiotów, ale opatrunek, papierosy, batonik czy inne, małe i lekkie, ale potrzebne przedmioty można tam umieścić.

Kieszenie udowe mają po trzy zaszewki zwiększające pojemność i zamykane są klapkami pochylonymi skośnie do przodu, co ułatwia sięganie do wnętrze siedząc czy klęcząc. Zamykane są wyłącznie na rzepy – to nie jest dobre rozwiązanie, bo przy przenoszeniu większych przedmiotów rzepy, zwłaszcza nieco zużyte, po prostu się odpinają (stąd powrót do guzików w poprawionym mundurze US Army).

Spodnie wz. 2010 charakteryzują się wysokim pasem, podobnym do znanego ze wz. 93, zapinanym na dwa guziki. Wymusiło to zastosowanie „wysokich” szlufek, przez co pas ma w nich zbyt dużo luzu. Szlufek jest w sumie siedem, jednak są one znacznie szersze i wszystkie mają na dole pętle do przyczepienia np. linki zabezpieczającej drobne przedmioty. Z przodu to zrozumiałe, ale z tyłu? Nie ma tam przecież kieszeni…

Rozmiar spodni w pasie regulowany jest w zakresie około 8-10 cm, dwoma ściągaczami z taśmy, jak we w poprzedniku, ale tym razem współpracującymi z dość płaskimi regulatorami drabinkowymi. Nie da się ukryć, że jest to wygodniejsze, niż sznurek w ACU, trzyma pewniej, niż we wz. 93, ale może uciskać użytkownika. Zachowano również możliwość podpięcia szelek – dokładnie tak, jak w starych mundurach. Ukłon w stronę dużej grupy tradycjonalistów, który ich zadowoli, a innym przeszkadzać nie będzie.

W spodniach wz. 2010 zastosowano łaty wzmacniające na pośladkach oraz wzmocniono krok z przodu, jednak już łatami wewnętrznymi. Niewątpliwie wpłynie to korzystnie na żywotność tego elementu munduru, zabezpieczając przed przecieraniem się materiału w kroku.

Podobnie jak w przypadku bluzy, tak i w spodniach łaty na kolanach, w których można umieścić wkłady ochronne, o  konstrukcji identycznej, jak te w bluzie, ale odpowiednio większe.

Mankiet nogawki można ściągnąć płaską taśmą. Ale spodnie wz. 2010 mają coś jeszcze – odpinaną gumę do przekładania pod piętą, ułatwiającą noszenie spodni w butach (tzw. narciarka). Rozwiązanie archaiczne, niepraktyczne i wręcz szkodliwe, dlatego dobrze, że odpinane. Noszenie spodni w butach, poza tym, że dla niektórych „ładnie” wygląda, nie ma praktycznego uzasadnienia. Nie zabezpiecza przed dostawaniem się piasku do butów (wręcz to ułatwia), świetnie transportuje wilgoć po materiale nogawki oraz uciska, ograniczając krążenie krwi. Dlatego spodnie nosi się na butach – zbluzowane lub wypuszczone luźno (co ładnie nie wygląda, ale ma uzasadnienie w warunkach bojowych).

NOWOŚCI

W komplecie mundurem dostarczany jest pasek do spodni – nowocześnie wyglądający, dość wygodny, z poliestrowej taśmy, z klamrą z tworzywa sztucznego. Ogólnie sprawia dobre wrażenie, ale taśma jest nieco za miękka, a klamra niepotrzebnie skomplikowana. Amerykański rigger belt jest prostszy, zaś jego płaska, aluminiowa klamra mniej przeszkadza pod oporządzeniem niż polska.

Nareszcie zmieniono rozmiarówkę polskiego umundurowania! Dotąd mieliśmy ponad sto rozmiarów mundurów (obwód pasa, klatki piersiowej i wzrost, ze skokiem co 2 cm), przy czym nie była to rozmiarówka jednolita. Znaczy to, że mundur polowy w danym rozmiarze nie odpowiadał np. kombinezonowi czołgisty w takim samym rozmiarze, co było kuriozalne i komplikowało logistykę. Obecnie mamy 38 rozmiarów mundurów, podzielonych na „przedziały” rozmiarowe, podobnie jak np. odzież sportowa (czyli mundur z jednego przedziału pasuje na osoby różniące się np. obwodem pasa o około 8 cm) i ujednoliconych. Zastosowano oznaczenie literowe rozmiarów (np. L/R –  Large Regular,) oraz w centymetrach, ale z piktogramem opisującym do jakiego wymiaru odnosi się dana liczba. Nie trzeba chyba pisać, jak bardzo ułatwi to logistykę i de facto obniży koszty wymiany umundurowania. Dodać jedynie należy, że rozmiarówka zbliżona jest do amerykańskiej, a nie europejskiej.

Nowością jest również wersja trudnopalna – droższa, niż „zwykły” mundur polowy, , ale niezbędna na współczesnym polu walki, gdzie istniej możliwość kontaktu np. z podmuchem eksplozji. Jeśli już jesteśmy przy cenie – między bajki włożyć można lament niektórych oburzonych wymianą umundurowania, że spowoduje to dodatkowe koszty – zostanie wstrzymana produkcja mundurów wz. 93 i uruchomiona produkcja wz. 2010, które stopniowo trafiać będą do jednostek. A nowy mundur powinien być droższy od starego o jakieś 30 PLN, czyli o cenę kompletu wkładek ochronnych i paska.