Light My Fire Titanium Spork

0

W terenie można jeść w niemal dowolny sposób – łyżką, widelcem, palcami, wystruganymi przez siebie sztućcami, jednorazówkami zdobytymi tuż przed wyjściem na szlak, gdy zapomniało się czegoś innego lub łyżką z racji żywnościowej. Dróg do osiągnięcia sukcesu jest wiele, ale chyba wciąż najpowszechniej używanymi sztućcami terenowymi są różnego typu niezbędniki, mniej lub bardziej skomplikowane, a łączące w sobie wszystkie zalety noża, widelca oraz łyżki. Popularny pośród outdoorowców Spork, to nowoczesne wcielenie klasycznego niezbędnika, wyprodukowane przez szwedzką firmę Light My Fire, oferującą szereg akcesoriów turystycznych i survivalowych wykonanych z tworzywa sztucznego. Prosty i lekki niezbędnik o długości 17 cm łączy w sobie „komorę zupną” z jednej strony, z widelcem z boczną krawędzią tnąca z drugiej.

Spork, wykonany z poliwęglanu, dostępny jest w trzech wielkościach i szerokiej gamie kolorystycznej, od barw „zgaszonych” do jaskrawych. Jego projektant, Joachim Nordwall, stworzył także wersję dedykowaną dla osób leworęcznych. Lekki poliwęglanowy Spork ma jedną zasadniczą wadę – jest wykonany z tworzywa sztucznego, które choć całkiem elastyczne, potrafi w nieoczekiwanych momentach pękać, szczególnie gdy Sporka wrzucimy gdzieś w otchłań plecaka.

Rozwiązaniem na problem pękania okazał się użycie stopu tytanu – jednego z najtwardszych metali dostępnych na stosunkowo dużą skalę. Spork Titanium jest niemal nie do zniszczenia – nie pęknie przypadkiem w plecaku, nie wygnie się podczas przygotowywania gorącego posiłku (jak łyżki amerykańskich MRE). Choć metalowy, to w porównaniu do sztućców aluminiowych jest zupełnie nieszkodliwy dla użytkownika, nie rdzewieje i przy okazji jest amagnetyczny. Bez przeszkód można czyścić metalowe Sporki w zmywarkach. Jest również lekki – jego masa to tylko 12 gram.

Spork, szczególnie w tytanowej niezniszczalnej niemal wersji, to świetny dodatek do wyposażenia na dłuższy pobyt w terenie – długość i wielkość odmiany „Original” jest na tyle dobrze dobrana, że będzie pasował do niemal każdej męskiej dłoni i bez przeszkód będzie można zjeść za jego pomocą zawartość racji typu MRE, nawet posiłku z dość głębokiej torebki.Na rynku jest obecnie wiele podobnych niezbędników, mniej lub bardziej różniących się konstrukcją więc każdy z potencjalnych użytkowników może dowolnie wybierać taki, który bardziej będzie spełniać indywidualne wymagania.

Mr S. (ten pierwszy): Całkiem fajny Spork – kiedy Mr S. (ten drugi) kupował go w Kielcach na targach outdoorowych zastanawiałem się, czy go nie nabyć. Nie kupiłem, bo wolę Sporka, który łączy komorę zupną z widelcem i ma długi uchwyt. Po prostu nie lubię trzymać widelca za łyżkę, a łyżki za widelec. Oczywiście de gustibus non disputandum est, a opisywany Spork ma swoje zalety, ale jednak poszukam takiego, jaki mnie odpowiada.

 Mr S. (ten drugi): Zabieram Sporki na wyjazdy od wielu lat i choć sporadycznie mi giną albo się łamią, to od momentu zakupu Sporka z tytanu nie narzekam (koszt trzech Sporków klasycznych jest niemal równy cenie jednego tytanowego). Przyzwyczaiłem się już do takiego kształtu sporka i wolę pełnowymiarowy widelec i komorę zupną, niż “półprodukty”, jak mój szanowny przedmówca. Będę tylko musiał pomyśleć nad wykonaniem otworu w Sporku tytanowym, bo pewnie szybciej go gdzieś posieję, niż złamię…