Leatherman Tread

0
Leatherman Tread

Leatherman TreadNowy tool Leathermana – Leatherman Tread – ma formę stalowej bransolety z ogniwami połączonymi łącznikami mocowanymi śrubami. Każdemu ogniwu przyporządkowano kilka funkcji, przede wszystkim „kluczowo-śrubokrętowych”.

Całość wykonana jest z nierdzewnej stali 17-4PH i występuje w dwóch wersjach – pokrytej powłoką DLC (Diamond Like Coating) oraz pozostawionej w naturalnym kolorze, z wykończeniem za pomocą szczotkowania.

Leatherman TreadTread składa się z dziewięciu ogniw i zapięcia, przy czym osiem z nich ma szerokość 1/2” (12,7 mm), a jedno jest o połowę węższe. Wszystkie szerokie ogniwa mają od trzech do czterech funkcji, a ogniwo wąskie – jedynie dwie.

Jeśli chodzi o narzędzia, to mamy tu:

  • trzy klucze oczkowe metryczne (10 mm, 8 mm, 6 mm)
  • trzy klucze oczkowe calowe (3/8, 1/4, 3/16)
  • pięć wkrętaków płaskich (3/32, 1/8, 3/16, 5/16 i 1/4).
  • cztery klucze imbusowe metryczne (3, 4, 5 i 6 mm)
  • cztery klucze imbusowe calowe (3/32, 1/8, 3/16, 1/4)
  • trzy wkrętaki krzyżowe (tzw. phillipsy – tu w rozmiarach #1–2, #1 i #2).

Leatherman TreadŻeby się w tym wszystkim nie pogubić, każde ogniwo jest ponumerowane od spodu, a każde narzędzie na nim – odpowiednio oznaczone, także na spodniej części. Co ciekawe – numeracja ogniw zawiera się w przedziale 1–12, ale z pominięciem numerów 3, 5 i 11 (tak przy okazji: w instrukcji na stronie producenta jest podana błędna numeracja – ogniwo 12 jest oznaczone jako 11, a zapięcie jako 12, choć w rzeczywistości nazywa się po prostu zapięciem; w instrukcji papierowej w pudełku numeracja jest już prawidłowa). Ciekawe dlaczego.

Na ogniwie numer 4, będącym ogniwem „niewkrętakowo-kluczowym” umieszczono:

  • punktak-wybijak do szyb,
  • miniaturowy nożyk z bezpiecznym ostrzem do otwierania paczek i korespondencji
  • pręcik do otwierania slotu karty SIM.

Co ciekawe – pierwotnie oba te narzędzie były rozdzielone i występowały na osobnych ogniwach. Obecnie są połączone w jedną całość, może to stąd wynika brak ciągłości numeracji?

Leatherman Tread

Ogniwo numer 8 również wyposażono w klucz oczkowy, ale w tym przypadku jest to prostokątny klucz do zaworu butli z tlenem. Jego umieszczanie w toolach jest ostatnio bardzo popularną praktyką Leathermana – można go znaleźć w kilku modelach (OHT, Raptor czy Z-Rex), gdzie na ogół jest sprytnie wkomponowany.

Dodatkowo w ogniwach numer 4, 7, 10 i 12 wykonane są przelotowe otwory przez całą ich szerokość – służą one jako prowadnice do bitów 1/4, które są dołączane do niektórych narzędzi Leathermana (Charge, MUT itp.) lub też do przedłużonej obsadki do bitów.

Samo zapięcie (clasp) nie jest wyłącznie elementem spinającym całość – na takie marnotrawstwo miejsca nie można sobie pozwolić. W związku z tym pełni ono trzy dodatkowe funkcje:

  • ma wbudowany wkrętak kwadratowy #2,
  • otwieracz do kapsli (a jak – to niezbędne akcesorium!)
  • zatrzask do mocowania standardowej obsadki do bitów (takiej z kompletu kluczy z grzechotką).

Po zebraniu wszystkiego do kupy okazuje się, że Leatherman Tread to 29 narzędzi.

Leatherman TreadOgniwa połączone są solidnymi, stalowymi łącznikami, które mocowane są za pomocą śrub. Te ostatnie skonstruowane są tak, że nawet po maksymalnie silnym dokręceniu pozostawiają przestrzeń niezbędną do swobodnego obrotu ogniwa. Ciekawostka: śruby w wersji czarnej i stalowej mają delikatnie różny kształt – czarne mają ostre krawędzie łbów, srebrne zaś są nieco zaokrąglone. Śruby daje się wkręcać np. monetą (w instrukcji jest to jednocentówka, a z polskich monet pasują wszystkie do 20 groszy włącznie).

Treada używa się na kilka sposobów – w pionie, w poziomie z ramieniem dźwigni po jednej stronie i w poziomie z dwustronnym ramieniem dźwigni. Możliwości jest sporo, a bransoletka daje się wyginać w dużym zakresie.

Leatherman TreadOczywiście rozmiar bransolety można dopasować, usuwając poszczególne ogniwa – niestety, osoby o wątłych nadgarstkach będą zatem dysponować mocno zubożonym zestawem narzędzi. Kompletny Tread ma masę 175 g i dostarczany jest w bardzo eleganckim, czarnym, kartonowym pudełku wyłożonym gąbką. Prawdę mówiąc – pasuje ono bardziej do zegarka albo smartphona i jest czymś kompletnie odmiennym od charakterystycznych czarno-żółtych pudełek na toole, które są znakiem rozpoznawczym Leathermana. Takie ekskluzywne opakowanie wynika prawdopodobnie z ceny Treada – w Polsce wersja srebrna kosztuje 799 złotych, a czerniona jest o 200 złotych droższa.

Tread reklamowany jest jako tool, który można bez problemu wnieść na pokład samolotu czy na imprezy masowe i – jak wszystkie Leathermany – objęty jest 25-letnią gwarancją.

###

Leatherman TreadMr. S. (ten pierwszy): Używam Treada od kilkunastu miesięcy – przyznam szczerze, że przyzwyczaiłem się do niego. Zastąpił na moim nadgarstku bransoletkę z paracordu, bo choć większy i cięższy, to jednak w EDC bardziej przydatny. Nosi się go jak zegarek z metalową bransoletą – naprawdę nie jest szczególnie ciężki i nie przeszkadza w codziennych czynnościach. No, z jednym wyjątkiem – do pracy na komputerze jednak go zdejmuję, ale do tej czynności na ogół zdejmuję także zegarek. Tak mi jest po prostu wygodniej. Dodatkowo Tread może rysować obudowę laptopa (w klawiaturze stacjonarki tego problemu nie ma). Podczas noszenia nie uwiera, nie pije i nie wyrywa włosów z ręki. Wygląda fajnie i wydaje sympatyczny dźwięk – taki lekki klekot-dzwonienie.

Leatherman TreadUżytkowo wypada naprawdę nieźle. Te wszystkie klucze i wkrętaki działają – no na pewno nie tak, jak pełnoprawne narzędzia, ale jak na „emergency set” noszony na nadgarstku jest naprawdę dobrze. Gibkość bransolety pozwala na operowanie różnie ustawionymi śrubami (jednak z dość dobrym dostępem) i ze zmienną siłą. Tread użyty jako jednoramienna dźwignia daje spore przełożenie i nawet oporne śruby dość łatwo się poddają. Dla gołej wersji Treada śruby muszą być osadzone raczej płytko – końcówki są krótkie i nie pogrzebiemy nimi za głęboko. W takiej sytuacji można użyć przedłużanych bitów 1/4 Leathermana albo obsadki do nich (działa to w kupie bez zarzutu). Można też zamocować przedłużki z „klasycznych” zestawów kluczy. Ich obsadzenie na zatrzasku zapięcia jest pewne. Zatrzask kulkowy trzyma je solidnie, podobnie zresztą jak zapięcie samej bransolety – rozpiął mi się samoczynnie tylko raz, podczas walenia w jakiś oporny kołek (czy gwóźdź – nie pamiętam) Signalem użytym jako młotek. Poza tym – zero problemów, także podczas strzelania z różnych rodzajów broni, wliczając w to PKM.

Leatherman TreadKlucza do slotu karty SIM użyłem raz, z ciekawości (bo ile razy wyjmuje się kartę z telefonu?) – działa. Nożyk do otwierania też działa, ale precyzyjny skalpel to to zdecydowanie nie jest. Otworzyć otworzy, raz lepiej, a raz gorzej, ale poszarpie krawędzie. Klucza do butli nie używałem, jeszcze nie ten wiek, żeby mnie dotleniać, a i ratownikiem medycznym nie jestem… Otwieracz do kapsli – świetna sprawa. Otwiera bez potrzeby siłowania się i nie wygina kapsli.

Ze swojego Treada usunąłem jedno ogniwo, zubażając zestaw o cztery narzędzia – pod topór poszło ogniwko numer 2. Co ważne – należy najmocniej, jak się da, dokręcać śruby! Po przekładce ogniwa jednej o mało nie zgubiłem, potem dokręciłem wszystkie solidnie i teraz nie ma z tym już problemu, a sprawdzam je co jakiś czas (w wersji srebrnej śruby wykręcają się same znacznie łatwiej!).

Leatherman TreadW życiu nie założyłbym do bransolety zegarka: po pierwsze ze względu na masę, po drugie – na funkcjonalność. Aby to miało sens, musiałyby zostać trzy, może cztery ogniwa i do tego praktycznie kompletnie nieużyteczne ze względu na… zegarek. Wtedy to byłby już kompletny overkill i wyłącznie gadżet. Teraz jest to biżu, gadżet, ale i nawet użyteczne narzędzie.

Powłoka DLC się ściera. Nie jakoś tragicznie, ale zauważalnie, zwłaszcza w miejscach, gdzie ogniwa o siebie ocierają podczas zdejmowania czy odkładania Treada na półkę.

Co jest w tym toolu zaporowe? Cena. TYSIĄC złotych za czarnego i 800 za srebrnego to kosmos. Kupią to więc tylko ludzie majętni albo tacy, którzy są po prostu maniakami marki. Inni za te pieniądze wolą wybrać najbardziej wypasionego Charge’a (albo znacznie tańszego Rebara), zestaw bitów, obsadkę, a za resztę pojadą na wakacje.

Zajebisty gadżet, niestety – kosmicznie drogi i o ograniczonym zastosowaniu, bo w sumie to zestaw kluczy i wkrętaków.

Aha, chodzą słuchy, że lepiej już nie ryzykować wnoszenia Treada na pokład samolotów, bo ponoć jakiś Air Marshall prawie dostał zawału, kiedy zobaczył, że jeden z pasażerów zdejmuje bransoletę i odkręca obudowę laptopa. Lepiej się upewnić przed odprawą, czy można go wnieść, bo można być o parę złotych w plecy…

Dziękujemy Płaszczakowi za pomoc w sesji foto. 😉