Leatherman Signal

0

Firma założona przez Tima Leathermana słynie z produkcji multitooli, a jej nazwa stała się synonimem kieszonkowego narzędzia wielofunkcyjnego. Dawnej „adidas” w podobny sposób stał się określeniem butów sportowych. Leathermanów było już u nas nieco. Tym razem bierzemy na tapetę model Signal przeznaczony dla miłośników survivalu.

Tak naprawdę, to praktycznie każdy „uniwersalny” tool Leathermana (nie mówię tu o modelach specjalistycznych, np. Raptor czy Tread) jest dobrym narzędziem dla osób zajmujących się survivalem, ale to Signal ma funkcje, które zaimplementowano z myślą specjalnie o nich.

Na pierwszy rzut oka Signal przypomina Leatherman MUT, który stworzono dla użytkowników karabinków systemu M4/M16 i pochodnych. W ewidentny sposób czerpie całymi garściami z jego wzornictwa, ale to akurat dobrze, bo MUT jest jednym z ładniejszych multitooli w ofercie Leathermana, a młodszy brat jest jeszcze atrakcyjniejszy. Przynajmniej moim zdaniem. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że Signal stanowi pomniejszoną kopię MUT-a.

NARZĘDZIA

Bazą narzędzia są, jak w przypadku większości Leathermanów, szczypce uniwersalne. A jeśli cały tool jest pomniejszonym MUT-em, to… to szczypce też są mniejszą kopią tych ze starszego narzędzia. Długość ząbkowanej części roboczej wynosi 29 mm, z czego 20 mm to część płaska, a pozostałe 9 – okrągła. Pomiędzy ząbkami a zawiasem szczęk umieszczono przecinak do drutu ze stali 154 CM z wyprofilowanymi, wymiennymi ostrzami do cięcia drutu miękkiego i twardego. Poniżej zawiasu wykonano element służący do zaciskania złączek elektrycznych, tzw. konektorów (co ciekawe – pominięty w wyszczególnieniu na stronie producenta).
Szczęki chowane są do wnętrza ramion wykonanych ze stali nierdzewnej, pokrytej powłoką zabezpieczającą DLC w czarnym półmacie. Na jednej z nich, srebrnym kolorem wypisana jest nazwa producenta i modelu narzedzia.

Z zewnątrz jest dostępnych kilka narzędzi – do ich użycia nie trzeba otwierać toola. Najczęściej używanym będzie zapewne nóż. W przypadku Signala jest to ostrze częściowo ząbkowane (combo) o profilu sheeps foot, wykonane ze stali 420HC. Tradycyjnie jest ono zaprojektowane tak, by można je otworzyć jedną ręką (także w rękawiczce taktycznej) i wyposażone w blokadę typu liner lock. Na drugim ramieniu umieszczona jest piła do drewna – znowu leathermanowski klasyk. Co prawda nie da się jej otworzyć jedną ręką, ale za to ma blokadę liner lock i pieruńsko ostre zęby.

Po przeciwnej stronie toola przykręcony jest klips utrzymujący go w kieszeni – wykorzystano do tego jedną ze śrub mocujących szczęki. Na klipsie wytłoczona jest Z Google Maps wynika, że podają one lokalizację siedziby firmy.

Po bokach ramion umieszczone są „survivalowe” narzędzia. Składają się na nie krzesiwo, gwizdek i pilnik/osełka. Wymienione narzędzia osadzone są w żółtych osadach z tworzywa sztucznego, ładnie komponujących się kolorystycznie z czernią uchwytów. Pilnik/osełka ma osobną obsadkę, zaś krzesiwo i gwizdek umieszczono w jednej. Pilnik/osełka pokryty jest pyłem diamentowym i ma długość ok. 25 mm – to miniaturowa wersja pilnika znanego z innych tooli, ale o spłaszczonym, trójkątnym profilu, dzięki czemu od biedy da się podostrzyć ząbki ostrza. Mocowany jest do obudowy za pomocą wystającego trzpienia w kształcie grzybka współpracującego z odpowiednim otworem w uchwycie, a blokowany dźwignią blokady narzędzi wewnętrznych. Pręt krzesiwa o średnicy około 5 mm osadzony jest w uchwycie, którego dolną część stanowi gwizdek. Całość mocowana jest w ramieniu toola i utrzymywana wewnątrz drucianą obejmą. Całość dostępna jest po otwarciu ramion toola.

Na końcu ramienia, w którym osadzone jest krzesiwo znajduje się masywna głowica, stanowiąca połączenie kilku narzędzi. Sama głowica, przy odpowiednim uchwyceniu toola, stanowi namiastkę młotka. Znajdziemy w niej także karabińczyk do przypięcia Signala do plecaka, oporządzenia, spodni, itp., który jednocześnie jest otwieraczem do kapsli. Obok niego znajduje się sześciokątny otwór o różnych średnicach z obu stron. Jest to obsadka do bitów „klasycznych” oraz 1/4” – bez użycia obsadki można zastosować te otwory jako namiastkę kluczy oczkowych (ale to raczej mało wygodne). Na końcu głowicy współpracującym z drugim ramieniem znajduje się zatrzask zapobiegający przypadkowemu otwarciu ramion. Wykonano go z drutu, dzięki czemu jest dyskretny, ale łatwy w obsłudze.

W ramieniu, do którego mocowany jest pilnik/osełka umieszczono trzy narzędzia pełniące kilka funkcji. Znajdziemy tam obsadkę do bitów Leathermana (czyli płaskich, nie sześciokątnych) z dwustronnym bitem. Obok niego znajduje się otwieracz do puszek (kapsle też otwiera) połączony z ostrzem do ściągania izolacji. Ostatnim narzędziem jest przebijak/szydło z otworem. Wszystkie narzędzia po otwarciu blokowane są wspólną blokadą typu back lock. Co ciekawe – tylko jednym narzędziem, szydłem, można operować przy złożonych do pozycji zamkniętej ramionach toola – pozostałe dwa uniemożliwiają zamknięcie rękojeści.
Signal dostarczany jest w standardowym, nylonowym pokrowcu zapinanym na rzep i mocowanym do paska szlufką (poziomo lub pionowo). W pokrowcu jest miejsce na listki z bitami oraz na miniaturową latarkę lub przejściówkę do bitów.

I na koniec obiecana dygresja o oryginalności zastosowanych w Signalu narzędzi. Niewątpliwie, jest to obecnie bodaj jedyne tego typu narzędzie z krzesiwem. Oryginalne, prawda? Tim Leatherman też tak pewnie myślał, ale po tym, jak pokazałem mu polski nóż uniwersalny wz.69 mina lekko mu zrzedła. Wierzcie lub nie, ale nie wiedział o istnieniu takiego narzędzia, choć dysponuje potężną kolekcją tooli z całego świata…

Signal dostępny jest standardowo w wykończeniu DLC (czarnym) oraz Cerakote (Coyote brown).

###

Mr. S. (ten pierwszy): Toola dostałem od Militaria.pl paręnaście miesięcy temu (prawie dwa lata?). Nie powiem, od momentu ujawnienia jego pierwszych zdjęć spodobał mi się. Ma w sobie to coś – agresywny, ale jednocześnie lekki i trochę futurystyczny.
Jakość wykonania – jak zwykle u Leathermana, wysoka. Lekko odstaje gwizdek z krzesiwem, który jest jakiś taki rachityczny. Dobór kolorów, czyli połączenie półmatowej czerni z jaskrawą żółcią i srebrem – super.
Szczęki – mniejsza kopia szczęk MUT-a. Mniejsza, ale nie mniej funkcjonalna, działa świetnie, porównywalne ze szczękami OHT.
Dostęp do narzędzie „zewnętrznych” – identyczny, jak w MUT czy Charge, czyli bardzo dobry. Nie ma żadnego problemu z otwarciem noża jedną ręką nawet w rękawiczce. Otwarcie piły wymaga dwóch dłoni i to raczej bez rękawiczek.
Pilnik/osełka to fajny pomysł – niby w wielu toolach jest pilnik, nawet diamentowy, ale jak pilnikiem w narzędziu naostrzyć nóż umieszczony obok? No nie da się. Tu się da, ale traktować to trzeba raczej awaryjnie, bo na 2,5-centymetrowej osełce ciężko będzie naostrzyć nóż, co najwyżej da się go podostrzyć (także i część ząbkowaną). Mocowanie pilnika jest OK, do czasu, kiedy przyjdzie nam wykonywać cięższe prace – wówczas czuć, że pilnik przesuwa się pod dłonią, a w skrajnym przypadku może nawet dojść do jego wypięcia. Moje wątpliwości budzi jeszcze występ ustalający pilnika – jest mały i wątły, więc potencjalnie łatwy do wyłamania przy upadku narzędzia lub uderzeniu nim o coś.
Gwizdek działa, ma wysoki, przenikliwy dźwięk, choć nieprzesadnie głośny. Może w sytuacji awaryjnej uda się za jego pomocą wezwać pomoc. Nie wiem, nie próbowałem, nie udało mi się zaginąć w lesie ani ratować w tratwie na oceanie. Krzesiwo – wyłącznie awaryjnie. Małe, cienkie, starczy może na 30 mocniejszych prób potarcia, a do tego nie jest stabilnie utrzymywane w obsadzie. Niby jest to też zaletą, bo można je obrócić na niezużyta stronę, ale podczas krzesania można je przez przypadek przekręcić. Obsadka-gwizdek jest mała, więc trudno krzesiwo stabilnie uchwycić nawet w sprzyjających warunkach. Jak b dłonie będą zmarznięte albo mokre, to będzie spory problem…
Głowica z młotkiem, karabińczykiem-otwieraczem i obsadkami bitów, no cóż, działa. Jak w MUT. Fajny patent z obsadkami, to naprawdę ułatwia pracę w przypadku, gdy trzeba użyć większej siły.
Klips do gaci – moim zdaniem zbyt luźny. Dodatkowo przednia krawędź, wygięta w górę dla ułatwienia wsunięcia za krawędź kieszeni, ma tendencję do czepiania się gum ściągających dolną krawędź kurtek. Zdarza mi się często, wkurza, ale – na szczęście – nie doprowadza do wysunięcia toola z kieszeni.
Wewnętrzne narzędzia są identyczne, jak w innych multitoolach od Leathermana. Super wykonane, działają bez zarzutu. Jedna uwaga – obsadka bitów i otwieracz do konserw działają wyłącznie przy otwartym toolu. W niektórych sytuacjach jest to niewygodne, bo lepiej jest operować grubszym, złożonym Signalem. Dodatkowo ażurowa konstrukcja ze stalowej blachy przy próbie wykręcenia grubego kołka ze ściany (starego, mocno osadzonego) zaczęła wykazywać chęć do skręcenia się. Na szczęście pomogło przełożenie bita do otworu w głowicy – potem kołek się poddał.
Młotek działa, ale nadaje się do nieprzesadnie ciężkich prac, w końcu to tylko jego namiastka, ale mimo wszystko lepiej walić w coś głowicą toola niż pięścią.
Generalnie – bardzo fajny multitool Leathermana, bardzo ładny, dość praktyczny. Wada – drogi, nawet bardzo, jeśli się weźmie pod uwagę ilość narzędzi (jedno ramię zajmuje gwizdek z krzesiwem!) i porówna z New Wave. Do „świadomego survivalu” (czyli do wypraw „w dzicz”) nadaje się nieźle, ale raczej zabrałbym ze sobą osobne krzesiwo i osełkę. Za to w sytuacjach awaryjnych Signal będzie bardzo

przydatny.