Leatherman MUT

0

Leatherman MUT 18Wzornictwo Leathermana MUT (Military Utility Tool), specjalistycznego mutitoola dla żołnierzy, tym razem wyposażonego w narzędzia przeznaczone do obsługi broni, przede wszystkim z rodziny M16/M4 i pochodnych jako żywo przypomina robota znanego z serii komiksów i filmów o Transformersach. Można go określić jednym słowem – futurystyczny. Projektanci zadbali o nowoczesny wygląd, zrywając z liniami narzędzi dotąd produkowanych przez Leathermana. MUT jest „nowocześnie kanciasty” i jest duży, można powiedzieć, że wielki – chyba największy z oferty firmy Leatherman. W stanie złożonym ma 12,7 cm długości i masę aż 320 g.

Leatherman MUT 03Z zewnątrz, bez rozkładania, dostępnych jest kilka narzędzi. Przede wszystkim jest to częściowo ząbkowana klinga o profilu sheep’s foot, wykonana ze stali 420HC, grubości 3 mm i z krawędzią tnącą długości 76 mm. Zaopatrzono ją w duże wycięcie ułatwiające otwieranie jedną ręką, przy czym tę czynność daje się wykonać bez problemu również dłonią w rękawicy – otwór jest naprawdę duży. Klinga w pozycji otwartej zabezpieczona jest blokadą typu liner lock. W pozycji zamkniętej głownia utrzymywane jest na miejscu dzięki naciskowi listka blokady i kulistemu przetłoczeniu na nim (detent ball), współpracującym z odpowiednim wycięciem w ostrzu. Blokada trzyma pewnie i ostrze nie wykazuje luzów w pozycji roboczej. Po złożeniu chowa się ono w odpowiednio ukształtowaną blachę rękojeści, w które wykonano otwory zmniejszające masę i komponujące się z agresywnym wyglądem całości. Po drugiej stronie rękojeści znajduje się piła o długości części roboczej wynoszącej niemal 70 mm. Daje się ją otworzyć jedną ręką bez zmiany chwytu na rękojeści – trzeba tylko do tego użyć palca środkowego. Blokada i sposób chowania piły są tożsame z zastosowanymi w przypadku ostrza. Na grzbiecie ramienia rękojeści mieszczącego piłę i nóż znajduje się wstawka z tworzywa sztucznego służąca do przechowywania krótkiej końcówki wkrętaka podczas pracy z końcówką przedłużoną (o czym dalej).

Leatherman MUT 08Na drugim ramieniu rękojeści umieszczono sześć narzędzi. Przede wszystkim jest to mosiężny, wymienny skrobak do nagaru, który znajduje się obok klingi. Ma kształt mocno spłaszczonego ostrza o kształcie zbliżonym do tanto – jego kształt dokładnie odpowiada wnętrzu suwadła M16, przez co usuwanie znajdującego się tam nagaru staje się łatwiejsze.  Narzędzie nie ma żadnej blokady manualnej, zaś w pozycji otwartej i zamkniętej utrzymywane jest dzięki podcięciom w pobliżu osi obrotu, współpracującym z blachą rękojeści. W celu zmniejszenia „czepliwości” złożonego skrobaka pod nim znajduje się odpowiednio wyprofilowana wstawka z tworzywa sztucznego, dzięki czemu po złożeniu nie wystaje on poza obrys toola. Po drugiej stronie rękojeści znajduje się wymienny stalowy trzpień do wypychania kołków – np. spajającego komorę spustową i zamkową karabinu M16. Jest on wymienny, dzięki czemu można zastąpić go przebijakiem do materiałów wybuchowych (do wykonywania gniazda na spłonkę), który jest standardowym wyposażeniem wersji MUT EOD. Oprócz tego gwint, na którym jest osadzony pasuje do końcówek wyciora od standardowego zestawu do czyszczenia M16/M4 oraz zestawów komercyjnych (jak np. Otis). Dzięki temu uzyskuje się całkiem wygodną rękojeść do ich mocowania, o niebo lepszą, niż regulaminowy wycior. Trzpień jest osadzony i blokowany tak samo, jak skrobak, także i jego gniazdo wyposażono we wkładkę z tworzywa, wpasowującą go w obrys noża. Kolejne narzędzie to karabińczyk do mocowania toola do oporządzenia, połączony z otwieraczem do kapsli. Krótko – działa.

Leatherman MUT 02Poniżej niego, na masywnym dole rękojeści umieszczono nóż do pasów i namiastkę głowicy młotka. Nóż ma wymienną klingę utrzymywaną na miejscu dzięki odpowiedniemu gniazdu i śrubie – w razie zużycia łatwo jest ją wymienić. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że trudno będzie ten nóż użyć (częściowo wchodzi w jego obrys końcówka wkrętaka, o którym poniżej), to jednak dzięki dobremu wyprofilowaniu jego dolnej osłony jest to dość proste. Oczywiście nie ma go co porównywać ze specjalistycznymi rescue hooks, ale jako narzędzie w multitoolu działa i nie powinno zawieść. Dolna część osłony głowni, stanowiąca jednocześnie zakończenie rękojeści jest płaska, dzięki czemu można użyć jej jako improwizowanego młotka. Co ciekawe – przednia część „młotka” jest nieco spłaszczona i ścięta po bokach. Nie bez przyczyny – jest to ostatnie, szóste, narzędzie, w zamyśle projektantów mające służyć do usuwania zacięć karabinka. Jak? Ano, banalnie – w przypadku, kiedy zamek nie zostanie zaryglowany, a suwadło zatrzyma się przed dosłaniem naboju do komory nabojowej (np. z powodu niewyrzucenia łuski czy dosłania dwóch nabojów zamiast jednego) należy wyprofilowaną końcówką rękojeści Muta zahaczyć o suwadło i je odciągnąć.

Na zewnątrz znajdują się jeszcze dwa elementy . Pierwszym z nich jest masywny klips, którego rozmiar jest tak dobrany, że bardzo dobrze współpracuje z taśmami systemu MOLLE/PALS. Po przeciwnej stronie klipsa znajduje się sprytna blokada, która ma formę prostego haka, zaczepianego o krawędź drugiej części rękojeści.

Leatherman MUT 12Po otwarciu rękojeści uzyskuje się dostęp do dwóch narzędzi – szczypiec uniwersalnych oraz wkrętaka. Szczypce to największe szczęki, jakie można znaleźć w multitoolach Leathermana. W okolicy zawiasu mają eliptyczny kształt, co powoduje zwiększenie ich wytrzymałości. Wzmocnione są również boki szczęk, od zawiasu aż do początku ząbkowania, ale połowie długości wzmocnienia wykonano w nich gwintowane otwory. Gwint pasuje do standardowego wycioru do M16 i jego końcówek, dzięki czemu, po złożeniu (w jednej rękojeści wykonano otwór, w który wchodzi wzmocnienie szczęki) i wkręceniu wyciora uzyskuje się całkiem wygodny uchwyt.  Długość szczęk wynosi 47 mm, z czego około 7 przypada na ich najciekawszy element – wymienne ostrza do cięcia drutu. Wykonane są ze stali nierdzewnej 154CM, produkowanej przez Crucible Metals. Wkładki tnące mocowane są w wyprofilowanych gniazdach wewnątrz szczęk i blokowane pojedynczymi wkrętami, do których pasuje wkrętak z końcówką Torx. Szczęki bez najmniejszego problemu radzą sobie z siatką ogrodzeniową oraz drutem kolczastym.

Wykonanie wkładek pozwala przypuszczać, że jedynymi ograniczeniami w grubości przecinanego drutu wydają się być maksymalne rozwarcie szczęk oraz siła mięśni użytkownika. W razie ich stępienia czy niewielkiego uszkodzenia można je wyjąć i wymienić na nowe lub naostrzyć. Znajdująca się przed wkładką zaokrąglona, ząbkowana część o długości około 14 mm. Pod zawiasem szczęk, w pobliżu miejsca ich osadzenia w rękojeściach, znajduje się przecinak do linek stalowych – generalnie do wszystkiego, co ma kilka żył. Oszczędza to szczęki i ułatwia cięcie tego typu przedmiotów, pozwalając uniknąć ich zakleszczenia pomiędzy zachodzącymi na siebie częściami tnącymi przecinaka z wymiennymi ostrzami. Poniżej przecinaka do linek wykonano prosty obciskacz do konektorów elektrycznych.

Leatherman MUT 11Ostatnim narzędziem MUTa jest wkrętak – umieszczono go na końcu rękojeści z nożem i piłą. Niestety, w stanie złożonym jest on niedostępny i aby się nim posługiwać należy otworzyć jedną z rękojeści toola. Wówczas uzyskuje się dostęp do części roboczej wkrętaka – standardowo jest to krótki (32 mm) bit Philips/płaski #1-2 i 3/16″. Oprócz niego w toolu znajdują się jeszcze dwa bity długie (64 mm) – długi odpowiednik bita krótkiego (6,4cm #2/1/4″) oraz Torx #15 i Hex 7/64″. Przechowywane są one w sprytnych gniazdach na rękojeści, pod skrobakiem i wypychaczem kołków.

MUT wykonywany jest w wersji ze szczypcami, nożem i piłą w naturalnym kolorze metalu lub czernionymi. Przenoszony jest w pokrowcu z Cordury (czarny lub w kolorze coyote brown), mocowanym za pomocą  MOLLE/PALS. Oprócz toola jest w nim miejsce na, dołączony do zestawu, klucz oczkowy 3/8 i 1/2 cala. Pasuje on do śrub mocujących np. niektóre celowniki na szynach montażowych.

###

Mr. S (ten pierwszy): Zdecydowanie nie jest to tool EDC, choć noszę go na co dzień – jest co prawda mniej funkcjonalny, niż „klasyczne” modele, ale MUT mi się po prostu podoba i jest wygodny w użyciu. W przenoszeniu to już znacznie mniej, bo jest duży i ciężki. Nożem i piłą operuje się bardzo wygodnie, z uwagi właśnie na gabaryty Muta, które zapewniają bardzo wygodny (jak na multitoola) i pewny chwyt, choć raczej dla osób o sporych dłoniach (no i trzeba brać poprawkę na masę). Obsługa blokad nie nastręcza żadnych trudności, a ich działanie jest pewne i sygnalizowane wyraźnymi kliknięciami.  Skrobak spełnia swoje zadanie – z jego pomocą usuwanie nagaru jest łatwiejsze, zwłaszcza z szybko i mocno brudzącego się gniazda zamka w suwadle M16/M4 i innych klonów AR-15 z bezpośrednim odprowadzaniem gazów, ale także z innych części broni. Wykonanie go z mosiądzu pozwala uniknąć niebezpieczeństwa uszkodzenia stalowych elementów broni podczas czyszczenia. Wypychacz do kołków też działa, bo trudno by nie działał, ale to samo można zrobić nabojem, szczypcami uniwersalnymi, a w niektórych przypadkach nawet i palcem. Wygląda to na umieszczenie tego narzędzia niejako na siłę, by za wszelką cenę podkreślić fakt, że MUT jest przeznaczony do obsługi broni z rodziny M16/M4 i pochodnych. Nóż do pasów – bardzo ostry, tnie bardzo dobrze, ale nie może się równać z narzędziami ratunkowymi typu rescue hook. Wyjęcie końcówki wkrętaka i umieszczenie go w gnieździe na zewnątrz rękojeści znacznie ułatwia użycie noża do pasów. Karabińczyk i otwieracz do kapsli spisują się bardzo dobrze, choć lepiej jest Muta przenosić z użyciem klipsa – w końcu to jednak prawie 35 deko dynda na tym kółku… Do używania wkrętaka trzeba się przyzwyczaić, a wówczas doceni się jego zalety. Przede wszystkim solidna konstrukcja pozwala na walkę z mocno dokręconymi śrubami, w tym z wykorzystaniem jednej rękojeści jako dźwigni. Raczej trudno będzie w takiej sytuacji uszkodzić Muta. Duży plus za długie bity – niewielka długość wkrętaków w większości multitooli poważnie ogranicza ich zastosowanie. Co ciekawe – z uwagi na fakt, że długie bity są dwukrotnie dłuższe, niż standardowe można – kosztem ograniczenia długości – zrezygnować z nich, a na ich miejsce włożyć po dwa krótkie. Dzięki temu można mieć pod ręką 10 różnych końcówek wkrętaka zamiast sześciu. W sumie można dorzucić jeszcze jednego bita i przenosić go w uchwycie na rękojeści, ale wówczas należy liczyć się z ograniczeniem skuteczności noża do cięcia pasów, który jest częściowo zasłaniany przez bit w gnieździe wkrętaka. Szczypce spisują się bardzo dobrze – rozłożone rękojeści zapewniają solidny, wygodny chwyt, co z kolei pozwala na wykonywanie nawet ciężkich prac i cięcie przedmiotów stawiających duży opór. Gabaryty i konstrukcja szczypiec pozwalają na wiele – ich uszkodzenie jest bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe (jeśli nie dąży się do ich celowego zniszczenia). Sprytny pomysł z gwintowanym otworem na wycior zapewnia bardzo wygodny chwyt, ale tutaj również ograniczeniem wygody posługiwania się takim wyciorem może być masa MUTa.

MUT jest bardzo dobrym toolem, ale nie dla każdego – jest to ściśle wyspecjalizowany przyrząd dla służb mundurowych, w szczególności wyposażonych w karabiny rodziny M16/M4. Na co dzień jest po prostu zbyt duży i ciężki, co jednak nie oznacza, że nie można go traktować jako bardzo duży i o nieco jednak ograniczonych możliwościach (przez brak choćby otwieracza do konserw czy pilnika lub linijki) multitool codziennego użytku.

EDIT: Z uwagi na fakt, że użyczony nam na strzelnicy klon karabinka M4 mogliśmy rozłożyć jedynie “do czyszczenia”, zaś pracami rusznikarskimi nie zajmujemy się na co dzień, nie znajdowaliśmy innego, niż opisane, zastosowania wybijaka trzpieni. Dzięki uprzejmości kolegi “z branży” wiemy już, że przydaje się on w pracach rusznikarskich, a konkretnie przy montażu i demontażu mechanizmu spustowo-uderzeniowego klonów karabinka M4/M16 – z uwagi na średnicę i długość pozwala on na łatwiejsze wykonywanie tych czynności.

Leatherman MUT został dostarczony przez Militaria.pl