Inova Microlight XT LED Wand

0

Co to jest lightstick (światło chemiczne), jak działa  i do czego służy wie chyba każdy, kto odwiedza naszą stronę. Te same osoby znają również ich ograniczenia. A gdyby tak, podobnie, jak w przypadku wiecznego pióra, stworzyć lightsticka, który będzie pozbawiony wad klasycznego światła chemicznego? Takie coś już stworzono – pomysł zrealizowało kilka firm w formach różniących się szczegółami. Jednym z takich rozwiązań, odbiegających od pozostałych, jest Microlight XT LED Wand firmy Inova, znanej wielu osobom z produkcji latarek diodowych – począwszy od popularnej wśród żołnierzy na misjach w Iraku i Afganistanie Microlight (jeden z pierwszych zakupów po przybyciu w rejon misji, dodajmy, że w PX takie latarki kosztują poniżej 5$) poprzez mniej lub bardziej rozbudowane latarki „cywilne”.

 Inova Microlight, noszona najczęściej wpięta w dziurkę od guzika w pobliżu kołnierza, produkowana jest w kilku wersjach kolorystycznych (biała, zielona, czerwona, niebieska oraz UV) i dwóch wersjach obudowy – Clear Body (przezroczysta) oraz Black Body (tak naprawdę ciemnoszara z czarnym, gumowym przyciskiem). Skoro jest już kilka kolorów, którymi może świecić ten mikrus, to czemu by nie rozszerzyć jego możliwości?

Takim rozszerzeniem jest właśnie Microlight XT LED Wand przekształcający Microlighta w lighsticka. Jest to rodzaj obudowy z twardego poliwęglanu, mającej formę odwróconej maczugi – w zgrubienie, będące jednocześnie chwytem wkłada się Microlighta, który świeci przez zmatowiony tubus, dając rozproszone „dookólne” światło na podobieństwo świateł chemicznych. Całość ma długość około 20 cm („gruszka”, w której umieszcza się latarkę ma ok. 8,5 cm, a tubus – 11,5), średnica tubusa to 20 mm, a „gruszki” – ok. 35. Niestety, nie ma możliwości włączenia Microlighta bez wyjmowania go z wnętrza obudowy, ale na szczęście odkręcenie zakrętki wymaga wykonania tylko ¾ obrotu. Połączenie zakrętki z „gruszką” jest uszczelnione gumowym o-ringiem, a producent zapewnia, że całość jest szczelna do 150 m pod wodą. Z kolei LED Wand upuszczony swobodnie na wodę pływa i może służyć za marker (bojkę) ratunkowy. Wewnątrz „gruszki”, oprócz miejsca do włożenia latarki, wykonane są dwie dodatkowe komory – w jednej z nich umieszcza się klips latarki, który należy odpiąć przed włożeniem jej do obudowy, a w drugim można przechowywać dwie dodatkowe baterie CR2016, którymi zasilany jest Microlight. Pewną wadą, acz łatwą do usunięcia, jest grzechotanie latarki w jej gnieździe, ale wystarczy włożyć wraz z nią kawałek tekturki i latarka przestanie wydawać irytujące dźwięki. Na zewnątrz zakrętki wykonano uchwyt na linkę, za pomocą której można całość przytroczyć do ekwipunku czy tez po prostu owinąć wokół nadgarstka, aby zapobiec upuszczeniu latarki. W komplecie dostarczana jest smycz z cienkiej linki nylonowej, mając długość około 25 cm, z plastykowym zakończeniem oraz stoperem. Zastosowanie matowego na obwodzie tubusa, oprócz rozproszenia światła, powoduje, że – przeciwieństwie do „klasycznego” lightsticka – latarka świeci również w przód, i to snopem światła bardziej skupionym, niż bez obudowy. Z odległości około 3 m Microlight daje plamę światła o średnicy około 1 m, zaś po zastosowaniu LED  Wand krąg ten zawęża się do 0,5 m, co pozwala na używanie go jako zwykłej latarki (na nieduże odległości, bo i Microlight nie ma świecić na półtora kilometra). Światło rozproszone jest porównywalne intensywnością z lightstickiem i pozwala na bezproblemowe czytanie np. mapy. Nie ma specjalnego znaczenia, czy zostanie użyty Microlight  z obudową przezroczystą czy czarną – jedyną różnicą będzie mniejsza poświata w „gruszce”.

LED WAND vs. lightstick

Przede wszystkim jest wielorazowy – za cenę 8-9 świateł chemicznych otrzymuje się ich „wieczną” oraz nieco bardziej ekologiczną alternatywę, co prawda wymagającą co jakiś czas wymiany baterii, ale te na szczęście nie są drogie. Zaletą nie do przecenienia jest też możliwość wyłączenia światła, kiedy staje się ono zbędne, a raz uruchomiony lightstick świeci aż do momentu zatrzymania reakcji chemicznej, co więcej – od pewnego momentu światło chemiczne zaczyna przygasać, choć światło daje nadal. Zastosowana jako źródło światła latarka ma trzy tryby świecenie – z pełną mocą, połową (mniej więcej) oraz funkcję stroboskopu, zatem można dobrać taki, jaki w danej chwili jest przydatny, czego nie można zrobić ze światłem chemicznym. Inova produkuje Microlighta w pięciu kolorach, zatem kupując jeden zestaw LED Wand można poszerzyć jego możliwości przez dokupienie latarek w innych kolorach. Niestety, nie ma jeszcze w ofercie latarki z diodą świecącą w podczerwieni, a takie światła chemiczne można nabyć, ale pewnie stworzenie takiego Microlighta jest tylko kwestią czasu. LED  Wand nie da się też włożyć w taśmy systemu MOLLE/PALS – ma za dużą średnicę. Microlight potrafi świecić na jednym komplecie baterii do 22 godzin, zaś światło chemiczne działa maksymalnie przez 12 (intensywnie, bo emitować może nawet 24h i więcej), zaś biorąc pod uwagę fakt, że LED Wand można wyłączyć, czas jego działania znacznie się wydłuża. LED Wand kosztuje około 75 PLN, czyli znacznie drożej, niż lightstick, ale jest „wieczny”. Oczywiście, będzie wymagał wymiany baterii czy dokupienia innych Microlightów, jeżeli pożądane będą inne kolory świecenia, niż w zestawie „bazowym”, ale światła chemiczne też za darmo rozdawane nie są. Z całą pewnością produkt Inovy jest bardziej wrażliwy na uszkodzenia, poza tym nikt przy zdrowych zmysłach nie rzuci nim, jak światłem chemicznym by oświetlić niedostępną przestrzeń, a potem pozostawić źródło światła na pastwę losu. Jeżeli światło rozproszone nie jest potrzebne, to można po prostu wyjąć Microlighta z obudowy i posługiwać się nim jak zwykłą latarką diodową o niewielkiej mocy, nie można też zapominać o możliwości świecenia światłem skupionym w przód (po włożeniu do obudowy), czego nie daje światło chemiczne. W porównaniu z lightstickiem można też powiedzieć o nieco trudniejszym uruchamianiu źródła światła – trzeba mieć do tego wolne dwie ręce.

Microlight XT LED Wand jest więc dla jednych czymś, co u na stałe wyprze światłą chemiczne z ekwipunku (np. turyści, kierowcy, miłośnicy sportów wodnych, etc.), a dla innych może być ich uzupełnieniem.

LED Wand dostarczył dystrybutor Inova w Polsce, firma ESM.