Energizer HardCase Tactical Romeo

0

Firma Energizer znana jest raczej z produkcji baterii różnego typu, a nie latarek, tym bardziej przeznaczonych dla użytkownika wojskowego. Jak się jednak okazuje, jej oferta źródeł światła jest bardzo szeroka, od niewielkich latarek do użytku domowego, poprzez czołówki aż do świateł przeznaczonych do użycia w warunkach zagrożenia wybuchem (ATEX). Wśród nich znajduje się również linia produktów o nazwie HardCase Tactical, zaprojektowana dla wojska oraz służb mundurowych.

Najnowszym dodatkiem do serii tworzonej przez latarkę kątową Swivel Light (Bravo), latarkę nahełmową Helmet Light (Tango), jest miniaturowa latarka nazwana Romeo, bynajmniej nie od szekspirowskiego bohatera a od natowskiego kodu literowego (A-Alpha, B-Bravo,(…), R-Romeo). Wygląda nieco jak zminiaturyzowana „kątówka” – legendarna „łamana” latarka wprowadzona do wyposażenia amerykańskiego wojska jeszcze w trakcie II wojny światowej. W rzeczywistości jednak więcej czerpie z miniaturowej latarki MOLLE Light firmy Pentagon Light, dość mało znanej w Polsce, ponieważ ledwie jej latarki stały się popularne, to w wyniku procesów sądowych ze znanym potentatem w tej branży, Pentagon Light musiała zwinąć swój interes. Energizer odświeżył nieco idee miniaturowej latarki mocowanej na taśmach MOLLE kamizelek czy plecaków i tak oto pojawił się Romeo.

romeo_06Podstawowym elementem latarki jest dioda LED umieszczona w głowicy. Aktualnie dostępna wersja wyposażona została w diodę zapewniającą stałe światło o mocy 47 lumenów – nie można go niestety regulować. Na szczycie głowicy znajduje gumowany włącznik – aby włączyć latarkę trzeba go dość mocno wcisnąć, do momentu wyczucia wyraźnego kliknięcia. Z tyłu umieszczono pętle na przeplecenie linki lub taśmy zabezpieczającej latarkę przed zgubieniem. Lekkie wciśnięcie wyłącznika spowoduje, że Romeo będzie świecić w trybie chwilowym – do momentu puszczenia wyłącznika. Korpus latarki wykonano z wytrzymałego matowego polimeru w kolorze piaskowym, jest odporny na wstrząsy i nie straszny mu upadek nawet na twardą powierzchnię – sprawdziliśmy doświadczalnie zrzucając ją z wysokości około dwóch metrów na beton. Wedle zapewnień producenta, powinna też bez problemów pracować nawet po półgodzinnym zanurzeniu w wodzie o głębokości jednego metra.

romeo_07Na dole korpusu znajduje się uszczelniona gumowym O-ringiem pokrywa przedziału baterii, którą wkładać trzeba „plusem” do góry, o czym przypomina ikonka wycięta na jej powierzchni. Dół pokrywy służy równocześnie do przenoszenia zapasowych filtrów do latarki – czerwonego oraz niebieskiego. Filtry skręca się ze sobą i wkręca w dno pokrywy – trzymają się pewnie i nie ma obawy ich zgubienia. Ciekawym elementem jest montaż – składa się z metalowej obejmy, w której mocuje się latarkę (zachowując możliwość obracania jej o 360°) oraz polimerowego odlewu, dzięki któremu można zamocować latarkę do taśmy MOLLE lub paska do spodni – montaż jest dość ciasny więc nie powinno być problemów ze jego stabilnością. We wspomnianym odlewie znajduje się również niewielki magnes pozwalający na zamocowanie latarki do dowolnej metalowej powierzchni.

Romeo zasilany jest jedną baterią AA, wystarczającą na osiem(bateria litowa) lub sześć (alkaliczna) godzin pracy. Przy takiej małej lampce jest to wynik bardzo dobry. Ma masę zaledwie 57 gram i ma około 95 mm wysokości (z dodatkowymi filtrami wkręconymi w podstawę).

Do czego przyda się nowa latarka Energizera? Na pewno do drobnych prac obozowych, sygnalizacji, pierwszej pomocy, a także do zadań, w których trzeba mieć wolne ręce.