D3O – inteligentne molekuły w ochraniaczach

0

d3o_padsthumbBrytyjska firma D3O, założona w 2001 roku przez Richarda Palmera, znana jest przede wszystkim sportowcom, i to głównie uprawiającym sporty o podwyższonym ryzyku. Bierze się to z faktu, że specjalizuje się ona w produkcji różnego typu ochraniaczy bazujących na technologii „inteligentnych molekuł”. Nic dziwnego, że wkrótce technologia ta zaczęła przenikać w kierunku ochrony osobistej żołnierzy i funkcjonariuszy.

Firma D3O oferuje cztery serie wkładek z kategorii „personal protection”, czyli przeznaczonych do zastosowań mundurowych, są to: P5, P7, P8 i P9. Dzięki firmie SPECOPS, będącej aktualnie jedyną polska firmą z działki mundurowej współpracującej z D3O, mieliśmy okazję zapoznać się z kilkoma modelami wkładek ochronnych serii P5, P7 i P8.

Bazą ochraniaczy jest profil wykonany z „inteligentnego” polimeru D3O w kolorze piaskowym. Czym jest więc D3O? Najprościej można porównać, go z płynem nienewtonowskim, choć nie do jest to określenie dokładne. Mocno upraszczając, polimer D3O zbudowany jest z molekuł, które swobodnie się poruszają – jednak w wyniku gwałtownego uderzenia, poszczególne molekuły zbliżają się do siebie i łączą. Taka konstrukcja powoduje, że podczas noszenia wkładka zachowuje elastyczność, zaś przy uderzeniu w nią (np. gwałtownym zejściu do niskiej pozycji strzeleckiej na twardym podłożu) – twardnieje, tworząc warstwę ochraniającą staw. D3O charakteryzuje się kilkukrotnie lepszym parametrem absorpcji wstrząsów niż dwa razy grubsza pianka poliuretanowa czy EVA, co można zaobserwować na załączonym wykresie. Dzięki temu dyskomfort podczas ich użycia jest niewielki – wkładki całkiem dobrze dopasowują się do ciała użytkownika, a przy tym są dość lekkie. Wśród produktów przeznaczonych dla służb mundurowych, oprócz ochraniaczy kolan i łokci, znajdują się wkładki do hełmów. Nowoczesny materiał został doceniony również przez innych, np. przez firmę Alta, renomowanego producenta różnego typu ochraniaczy, która od 2011 roku stosuje wkładki D3O w nakolannikach i nałokietnikach.

P5

We wkładkach serii P5, będącej najprostszymi ochronnikami przeznaczonymi do noszenia w spodniach oraz bluzach, wykonano przetłoczenia, które poprawiają ich elastyczność oraz otwory ułatwiające cyrkulację powietrza, co ma na celu zmniejszenie dyskomfortu termicznego odczuwanego przez użytkownika podczas ich używania. Osłony z tej serii są elastyczne i dają się bardzo łatwo umieszczać w kieszeniach spodni, nawet jeśli „otwór dostępowy” jest mały. Seria P5 przeznaczona jest przede wszystkim do zastosowania jako osłona przed uderzeniami oraz izolacja termiczna do skrytego noszenia w odzieży taktycznej i mundurach, ale raczej „lekkim terenie” pozbawionym ostrych i wystających elementów. Wynika to z faktu, że jedyną osłoną stawu użytkownika jest warstwa polimeru, a ta, choć dobrze chroni przed uderzeniem i świetnie izoluje od zimnych i mokrych powierzchni, jest łatwa do przebicia ostrymi przedmiotami. W serii P5 dostępne są ochraniacze barków, łokci, bioder oraz kolan – wszystkie mają grubość około 8 mm, a różnią się kształtem, wymianami oraz masą (ochraniacze kolan mają masę 180 g, a łokci – 100 g).

P7

W serii P7 uzupełnieniem osłony z polimeru D3O, w tym wypadku o grubości zwiększonej do 9 mm, jest dodatkowa warstwa z czarnego poliuretanu, zespolona z bazą. Zwiększa ona odporność wkładki na przebicia ostrymi przedmiotami oraz odczuwanie twardych przedmiotów czy powierzchni jak gruz czy kamienie, ale powoduje jednocześnie nieznaczny wzrost masy (około 20 g na parę), zmniejszenie elastyczności oraz pogorszenie cyrkulacji powietrza (mniejsza liczba otworów ułatwiających przepływ powietrza) – coś za coś. Guma dodatkowo zwiększa odporność wkładki na ścieranie oraz ogranicza największą wadę wkładki miękkiej, czyli pękanie na przetłoczeniach ułatwiających zginanie. W serii P7 występują obecnie tylko ochraniacze kolan.

P8

Seria P8 przeznaczona jest przede wszystkim jako element zewnętrznych ochronników kolan o konstrukcji „szkieletowej”, jak na przykład Renegade Knee Pads czy Londond Bridge Trading LBT-2758A. Także w ich przypadku bazę stanowi polimer D3O, o grubości 8 mm, a warstwę ochronną – czarna guma. W odróżnieniu jednak od wcześniej omawianych serii mają one zupełnie inny kształt – są nieco krótsze, szersze i bardziej wyprofilowane, co powoduje, że lepiej układają się na stawie kolanowym. Jako, że mają być noszone w zewnętrznym nakolanniku nie mają one otworów ułatwiających cyrkulację powietrza, zaś rowki od wewnętrznej strony mają zapewnić raczej stabilne zamocowanie w nakolanniku, a nie zmniejszać pocenie się nogi użytkownika. Oczywiście wkładki P8 daje się także nosić w kieszeniach wewnętrznych odzieży taktycznej, ale nie jest to ich zasadniczym przeznaczeniem i są one mniej wygodne, niż dedykowane do tego wkładki serii P5 i P7.

PODSUMOWANIE

Wkładki ochronne D3O stanowią ciekawą alternatywę dla wkładów z karimaty czy spienionego tworzywa sztucznego lub wkładek żelowych. Oczywiście, jak każde wkładki wewnętrzne do odzieży taktycznej mają swoje wady i zalety. Do zalet z całą pewnością można zaliczyć niewielką masę, możliwość skrytego przenoszenia, wysoki komfort noszenia oraz dobre właściwości ochronne. Wadami są mniejsza, w porównaniu z ochraniaczami zewnętrznymi, stabilność i niższy stopień ochrony.

Wkładki wewnętrzne można wykorzystywać przede wszystkim na strzelnicach lub w trakcie wykonywania obowiązków przez nieumundurowanych funkcjonariuszy czy też w terenie jako warstwę izolującą podczas klękania, szczególnie podczas długotrwałych działań patrolowych, gdy noszenie nakolanników zewnętrznych jest niewygodne. Z całą pewnością nie są one w żadnym wypadku zamiennikiem ochraniaczy zewnętrznych – należy pamiętać, że mają niższy stopień ochrony (zwłaszcza przed przebiciem) i w najmniejszym nawet stopniu nie chronią odzieży, a wręcz ułatwiają jej uszkodzenie. Są jednak sytuacje, w których mogą okazać się niezastąpione.

###

Mr.S. (ten pierwszy): Używałem wkładek serii P5. Muszę przyznać, że spisują się dość dobrze – są nieco cięższe niż piankowe wkładki do MCCUU, ale lepiej dopasowane i nie wypychają oraz nie usztywniają tak odzieży, przy czym zapewniają wyższy poziom ochrony. Nakolanniki daje się włożyć do większości spodni (ACU, MCCUU, 5.11, Helikon CPU i UTP), choć w niektórych dla wygodnego noszenia należałoby przeszyć kieszenie w celu ich zwężenia i ustabilizowania ochraniaczy. Nawet w wysokich temperaturach nie powodują nadmiernego dyskomfortu, podobnie jak podczas wykonywania codziennych czynności, jak choćby jazda samochodem. Stopień ochrony jest wystarczający np. na strzelnicę czy w przypadku konieczności klęknięcia na czymś zimnym i mokrym. Wadą jest podatność na pękanie wzdłuż profili ułatwiających zginanie – wielokrotne wkładanie i wyjmowanie wkładek im nie służy, poza tym – na mrozie i w przypadku silnego, punktowego uderzenia ich właściwości amortyzujące są mocno ograniczone.

###

 Mr.S. (ten drugi): Dość intensywnie testowałem wkładki P7 – trzeba przyznać, że wymagają przyzwyczajenia się do nich, ale początkowy dyskomfort równoważony jest przez poziom ochrony, który zapewniają, wtedy gdy nie używamy lub nie możemy używać klasycznych nakolanników. Dobrze sprawdzają się podczas szybkiego przechodzenia do niskiej pozycji strzeleckiej i przy czołganiu, choć w tym drugim wypadku, kieszenie wewnętrzne spodni muszą być odpowiednio skrojone. Chyba wiem, co zabiorę na III Bieg Morskiego Komandosa we wrześniu 🙂

 

Wkładki D3O do testów przekazała firma SPECOPS.