Blackhawk Advanced Boonie Hat

0

Advanced Boonie Hat to tegoroczna nowość ze stajni firmy Blackhawk, mająca uzupełniać dotychczas produkowane mundury serii HPFU. Jako, że w konstrukcji kapelusza niewiele już można zmienić to w ogólnej formie przypomina „klasyczne” boonie hat. Po bliższym przyjrzeniu się można dostrzec kilka szczegółów, które czynią ten kapelusz na swój sposób wyjątkowym, choć widać, że jego projektanci bardzo mocno wzorowali się na kapeluszu Stubby Hat kanadyjskiej firmy Drop Zone Tactical, najbardziej znanej ze swych bardzo udanych kurtek typu smock.

Pierwszym charakterystycznym detalem kapelusza jest rondo – stosunkowo wąskie, mające tylko 55 mm, zbliżone do brytyjskich bush hats. Wydaje się to optymalną wielkością, bo bardzo dobrze osłania twarz przed słońcem, a jednoczenie nie ogranicza zbytnio pola widzenia czy też – po zmoczeniu – nie opada do połowy twarzy. Kolejny wyróżnik to taśma do mocowania kamuflażu. W zasadzie trzeba by napisać o dwóch taśmach, bo w przeciwieństwie do większości boonie hats w tym modelu zrezygnowano z zastosowania taśmy nylonowej (poliamidowej), którą zastąpiono kilkakrotnie złożoną i przeszytą zasadniczą tkaniną kapelusza – naszyto dwa takie paski, każdy o szerokości 15 mm, przeszyte tak, że tworzą „sekcje”, w które można włożyć elementy roślinności (każda o szerokości 45 mm). W ten sposób nieco skomplikowano konstrukcję kapelusza, ale zyskiem jest znacznie mniejsza sztywność, a co za tym idzie – lepszą pakowność.

„Klasyczne” otwory wentylacyjne z metalowymi oczkami (z siatką lub bez) zastąpione zostały przez duże „okna” wycięte po bokach kapelusza, każde o wymiarach 70×25 mm, w które wszyto dość gęstą, ale miękką, nylonową siatkę. Dało to znaczącą poprawę wentylacji, a tym samym podniosło komfort noszenia. W równie oryginalny sposób rozwiązano tasiemkę utrzymującą kapelusz na głowie, która jednocześnie pełni rolę swojego rodzaju regulacji obwodu, dopasowującego w niewielkim zakresie boonie hat do głowy użytkownika. Tasiemka nie jest wszyta na stałe – mniej więcej na wysokości uszu użytkownika, tuż przy wszyciu ronda, wykonano obrębione otworki, przez które przepleciono tasiemkę – dolną jej część można przełożyć pod brodą lub na potylicę, zaś góra, wyprowadzona na zewnątrz ronda przechodzi przez stoper przymocowany do tylnego szwu kapelusza. Dzięki takiemu rozwiązaniu można dopasować długość tasiemki, która nie będzie wisieć pod brodą lub na karku, zaś jej nadmiar za stoperem bez problemu można przepleść przez taśmy do maskowania. Wewnątrz Advanced Boonie Hat, na jego dnie, wykonano siatkową kieszeń na mapę (raczej nie za dużą).

Aktualnie dostępne wybarwienia: DM3 Desert Digital nadrukowany na materiale złożonym w 70% z bawełny i 30% z nylonu (zbliżony do MARPAT Desert oraz AOR1) oraz Crye Precision Multicam, w standardowym materiale 50/50 NYCO. Obie tkaniny mają splot typu ripstop. Zastosowane materiały są bardzo miękkie i przyjemne w dotyku – nie są pokryte żadnym środkiem impregnującym, przez co szybko namakają wodą, ale należy pamiętać, że głównym przeznaczeniem tego nakryci głowy jest ochrona przed słońce i kamuflaż.

Do kapelusza przyszyto dwa odcinki miękkiej taśmy Velcro (rzep) w kolorze piaskowym – jeden, o wymiarach 25×25 mm, na „kocie oczy”, z tyłu powyżej stopera linki, zaś drugi, dwukrotnie większy, na środku denka – ten przeznaczony jest pod odblaski lub identyfikatory działające w paśmie bliskiej podczerwieni.

Advanced Boonie Hat wykonywany jest w rozmiarówce teoretycznie tożsamej ze stosowaną w Siłach Zbrojnych USA, ale jest ona zaniżona. W efekcie osoba, na którą pasuje wojskowy kapelusz 7 ¼ musi kupić o ¼ cala większy kapelusz firmy BHI. Warto o tym pamiętać, bo można go nieco rozciągnąć, ale zawsze to dodatkowy kłopot.

Mr. S. (ten pierwszy): Bardzo fajny kapelusz, chyba stanie się moim ulubionym – mały, zgrabny, lekki, miękki i z małym rondem. Nie do przecenienia jest też znacznie większa przewiewność, w porównaniu do klasycznych boonie. Kapelusz od Blackhawka kompresuje się znacznie lepiej, niż „regulaminowe”. Spodobała mi się tasiemka regulacyjna – zwykle noszę boonie z tasiemką na potylicy, więc w tym przypadku nie zwisa mi na kark żaden irytujący „ogon”. Jak dla mnie brak impregnatu nie jest wadą – to letnie nakrycie głowy, a nie kapelusz od sztormiaka – jak zacznie padać, to i tak przemoknie. Zdecydowanie wkurzająca jest zaniżona rozmiarówka – swój kapelusz będę musiał nieco rozciągnąć.

Mr. S. (ten drugi): Kapelutek ogólnie fajny, ale zupełnie nie pasuje mi system regulacji za pomocą tasiemki – skończyło się na wypruciu tego elementu. Na szczęście boonie jest na tyle dopasowany, że nie ma problemu z jego utrzymaniem się na głowie. W kanadyjskim pierwowzorze tę kwestię rozwiązano znacznie lepiej. Zostawiłem kawałek taśmy, aby podczas działania w terenie zalesionym przypadkiem kapelusza nie zgubić. Wywietrzniki z siatki – bezcenne.