Arc’teryx LEAF Cold WX Contact Glove

0

Swojego czasu kanadyjska firma Arc’Teryx do linii LEAF dołączyła rodzinę rękawic. Jak pomyślano, tak zrobiono – w katalogu 2016 Arc’Teryx LEAF pojawiła się gama rękawic, dopasowanych do różnych zastosowań oraz warunków atmosferycznych. Nie na długo, bo w katalogu 2018 rękawiczki z linii LEAF zniknęły. Jednym z modeli były Arc’Teryx LEAF Cold WX Contact Gloves.

Na szczęście zdążyłem sobie kupić kilka różnych par, a jedną z najczęściej przeze mnie używanych są Arc’Teryx LEAF Cold WX Contact Gloves.

Arc’Teryx LEAF Cold WX Contact Gloves to rękawiczki kontaktowe, które również występują jako wkładki do grubszych Cold WX Gloves SV. Wiecie – jak jest zima, to musi być zimno, a jak jest zimno, to nosisz grube rękawice SV, nałożone na cienkie Contacty i jest Ci ciepło. Za wiele precyzyjnych czynności nie da się w SV wykonać, ba – nawet nie da się postrzelać z normalnej broni, więc jak musisz to zrobić, to zdejmujesz grube rękawice, a pod spodem masz te cienkie. Chronią przed zimnem znacznie słabiej, ale mimo wszystko ochronę zapewniają, a oferują jeszcze znacznie lepszą precyzję wykonywanych dłońmi czynności.

MATERIAŁY

Arc’Teryx LEAF Cold WX Contact Gloves to cienkie rękawiczki wykonane z elastycznej (rozciągliwa w czterech kierunkach), odpornej na przetarcia, wiatroodpornej dzianiny softshell Fortius 3.0 zlaminowanej z cienką warstwą dzianiny microfleece, zabezpieczonej dodatkowo lekką powłoką DWR przed absorbowaniem wilgoci. Powłoka powoduje perlenie się wody na zewnętrznej powierzchni materiału.

KONSTRUKCJA

Mankiety (a w zasadzie ich część) wykonano z rozciągliwego fleece w charakterystyczną krateczkę, znanego z bocznym paneli kurtki Atom LT. Sam mankiet ma wszyty na obwodzie elastyczny ściągacz dopasowujący rękawiczkę do nadgarstka i uszczelniający ją. Wnętrze dłoni pokryte jest sporą łatką z koźlej skórki o grubości 0,7-0,8 mm, a na palcu wskazującym i kciuku znajdują się wstawki umożliwiające korzystanie z urządzeń wyposażonych w ekrany dotykowe. Od spodu na mankiecie wszyty jest kawałek tasiemki nylonowej, która ułatwia zakładanie rękawiczek oraz umożliwia ich przypięcie do oporządzenia np. karabinkiem. Oczywiście nie mogło zabraknąć logo Arc’teryx, które wyhaftowano po zewnętrznej stronie w okolicy nadgarstka.

Arc’Teryx LEAF Cold WX Contact Gloves występowały wyłącznie w kolorze Crocodile i w rozmiarach od XS do XXL. Para rękawiczek w rozmiarze L ma masę jedynie 55 g.

###

Mr. S. (ten pierwszy): rękawiczek Arc’Teryx LEAF Cold WX Contact Gloves używam prawie dwa lata, w zasadzie mam je ze sobą prawie cały czas w kieszeni plecaka (poza latem, no bo to bez sensu), a to z powodu, że łapy marzną mi raczej szybko. Z tego samego powodu Contact Glove używam głównie jesienią i wczesną wiosną, a zimą wtedy, kiedy nie jest bardzo zimno albo stosując je jako „inserty” do innych rękawiczek.

Arc’Teryx LEAF Cold WX Contact Gloves są bardzo lekkie i wygodne – dobrze chronią przed wiatrem, całkiem nieźle przed wilgocią, a przed chłodem, no cóż, to już cecha osobnicza, bo dla mnie są one do stosunkowo niewielkich mrozów, ale znam takich, którzy przy -20 będą w nich biegać i mówić, że im ciepło.

Wykonanie – jak to Arc’Teryx, pierwsza klasa. Elegancko uszyte, bardzo dobre materiały. Szwy wewnątrz może nie są specjalnie płaskie, ale w niczym nie przeszkadzają i nie zmniejszają komfortu (nie uciskają, nie gniotą, nie utrudniają chwytania). Wodoodporność – jak to DWR na softshellu, czyli całkiem spoko. Dopasowanie bardzo dobre, o ile dobierze się właściwy rozmiar, w moim przypadku M jest akurat, a mam dłonie trochę większe, ale bez przesady (większość rękawiczek mam w rozmiarze M, amerykańskie wojskowe noszę w rozmiarze 9).

Koźla skórka fajnie wzmacnia i zabezpiecza wnętrze rękawiczki, ale jest mimo wszystko raczej śliska i chwyt nie jest szczególnie pewny – z tego powodu rzadko używam ich do strzelania, choć bardzo dobre czucie w nich zachęcałoby do tego. Bardzo dobrze działają wstawki do touchscreenów – daje się precyzyjnie trafiać bez problemu nawet w małe kafelki klawiatury na ekranie telefonu, bez naciskania trzech naraz.

Brudzą się umiarkowanie łatwo, a piorą bardzo dobrze – używam preparatów Nikwax do prania odzieży technicznej i impregnacji.

Wytrzymałość bez zarzutu, jak na razie nic się nie pruje, nie przeciera, nie strzępi. Jedynie leciutkie ślady używania widać na panelach kontaktowych, ale mówimy o śladach używania, a nie zużycia.

Małe, lekkie, bardzo pakowne – bardzo fajne rękawiczki, szkoda, ze już niedostępne.